niedziela, 27 września 2015

Rozdział II

To co się teraz dzieje nie mieści mi się w głowie. Czy ona przed chwilą uprawiała seks za jebane pieniądze ? Nie wiem co mam robić. Chcę się odezwać, ale nie potrafię, żaden dźwięk nie chce się ze mnie wydobyć. W jej oczach jest coś więcej niż przerażenie... złość ? Tak, na pewno. Jest zła, bo zostawiłem ją samą. Powoli wszystko zaczyna mi się układać. Zanim zdążę otworzyć usta Lottie zaczyna mówić.
- Co ty tutaj robisz ?
- Jak widać wróciłem, co cię tak dziwi ? Przecież nie zamykali mnie na zawsze...
- Chodzi o to, że... - urywa. Myśli nad czymś, cholera niech robi to szybciej.
- Że ?
- Mike... on mówił, że dostałeś dożywocie. Że nie można Cię odwiedzać...
- Co kurwa ? To chyba jakieś kpiny ! - zacząłem krążyć po korytarzu. Jakim prawem okłamał moją siostrę ? Dlaczego do cholery jasnej to zrobił ? Co jest z nim kurwa nie tak  ? - Z nim porozmawiam później... możesz mi jakoś wytłumaczyć, to ? - wskazałem na pieniądze i jej ubranie.
- Ja... ja musiałam. - zaczęła płakać. Świetnie. - Nie miałam, żadnych pieniędzy, a za coś przecież musiałam żyć tak ? Chciałam pracować gdziekolwiek... restauracja, biblioteka, cokolwiek. Poprosiłam Mike'a, żeby pomógł mi coś znaleźć... on zaproponował mi to...
- Co ? On ci to zaproponował ?! Żartujesz, prawda ?
- Nie, nie żartuje ! Przez pierwszy rok byłam na Ciebie strasznie zła. Nie dość, że swój pierwszy raz przeżyłam z jakimś obcym facetem to jeszcze musiałam to wszystko robić prawie codziennie. Ale w końcu do tego przywykłam. Nie robiło to na mnie jakiegoś większego wrażenia, praca i tyle.
- Miałaś prawo być na mnie zła i w sumie nadal masz.- Zastanawiałem się co dalej powiedzieć, w głowie miałem tyle myśli, że nie byłem w stanie powiedzieć jakiegoś sensownego zdania. Po dłuższej chwili oznajmiłem stanowczo. - Kończysz z tym.
- Ale...
- Cholera, kończysz z tym i już.
- Tak ? Z czego będziemy żyć ? Chyba nie zamierzasz się znowu bić...
- Ja... sam jeszcze nie wiem. Mam jeszcze trochę oszczędności. Daj mi czas to coś wymyślę. Tylko błagam skończ z tym bo... - przerwał mi telefon. Ale ona nie zamierzała odebrać.- Dlaczego nie odbierzesz ?
- Bo kazałeś mi z tym skończyć.
- Och... rozumiem. Dobra przebież się w coś... normalnego. Ja jadę na chwilę do Mike'a a jak wrócę pomogę ci tu posprzątać, okej ?
- Okej... tylko nie rób nic głupiego, proszę. - W jej głosie było coś, co sprawiało, że miałem ochotę się rozpłakać. Boi się, że znowu to zrobię. Widzi we mnie mordercę.
- Jasne...
- Obiecujesz ?
- Obiecuje... - powiedziałem i udałem się do drzwi. Wyszedłem na chodnik i nie miałem pojęcia, gdzie mam iść. Dalej mieszka tam gdzie mieszkał ? Jest w domu ? Nie mogę tak bezczynnie stać i się zastanawiać. Pójdę do niego, będzie to będzie, nie to i tak go znajdę.
Ruszyłem w kierunku jego domu. Nie miałem ochoty na jazdę samochodem, bo byłem zbyt wkurwiony. Co ten dupek sobie myślał mówiąc mojej siostrze takie rzeczy ? Chyba liczył się z tym, że w końcu i tak wyjdę na wolność. Kazałem mu powiedzieć Lottie i Vanessie ile lat to potrwa. Myślałem, że jest moim przyjacielem, a okazał się być zwykłym dupkiem. Od jego domu dzieli mnie już tylko kilkanaście kroków. Nagle z furtki wychodzi on i jakaś dziewczyna. Cholera, przecież to Vanessa. On łapie ją w tali i zaczyna całować. Moje nerwy w tym momencie nie wytrzymują.Chcę do niego podbiec i zrobić to samo co zrobiłem z Ollym... ale nie mogę. Obiecałem Lottie, że nie zrobię nic głupiego. Przyspieszam trochę i już prawie jestem przy nich. Kiedy Vanessa mnie zauważa jej twarz przybiera kolor dosłownie biały.
- Devils ty dupku !
- Louis... miło Cię znowu widzieć - Na jego twarzy można było dostrzec coś w rodzaju uśmiechu.
- Uciekłeś z więzienia ?! - Vanessa była przerażona.
- Co ? Znikąd nie uciekłem ! Odsiedziałem swoje sześć lat i wróciłem !
- Jakie sześć lat ? Mike mówił...
- Tak, tak wiem. Dożywocie. Gówno nie dożywocie.
- Mike ! Możesz mi to jakoś logicznie wytłumaczyć. - dodała z naciskiem na słowo logicznie.
- Jak się teraz czujesz Tomlinson, co ?
- A jak mam się czuć ?! Kazałeś mojej siostrze być jebaną dziwką, powiedziałeś wszystkim, że dostałem dożywocie i w dodatku przydupiłeś się do mojej dziewczyny ! Nie no, czuję się po prostu fenomenalnie !
- Co ? Twoja siostra...- Vanessa była w totalnym szoku.
- Nic nie mów. - przerwałem jej.
- Louis nie ma powodu się denerwować. Ja tylko odwdzięczyłem Ci się za to co ty zrobiłeś mi około siedem lat temu.
- O czym ty mówisz ?
Co ? Co ja mu niby takiego zrobiłem ?
- Zaraz ci wszystko wyjaśnię.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz