To co się teraz dzieje nie mieści mi się w głowie. Czy ona przed chwilą uprawiała seks za jebane pieniądze ? Nie wiem co mam robić. Chcę się odezwać, ale nie potrafię, żaden dźwięk nie chce się ze mnie wydobyć. W jej oczach jest coś więcej niż przerażenie... złość ? Tak, na pewno. Jest zła, bo zostawiłem ją samą. Powoli wszystko zaczyna mi się układać. Zanim zdążę otworzyć usta Lottie zaczyna mówić.
- Co ty tutaj robisz ?
- Jak widać wróciłem, co cię tak dziwi ? Przecież nie zamykali mnie na zawsze...
- Chodzi o to, że... - urywa. Myśli nad czymś, cholera niech robi to szybciej.
- Że ?
- Mike... on mówił, że dostałeś dożywocie. Że nie można Cię odwiedzać...
- Co kurwa ? To chyba jakieś kpiny ! - zacząłem krążyć po korytarzu. Jakim prawem okłamał moją siostrę ? Dlaczego do cholery jasnej to zrobił ? Co jest z nim kurwa nie tak ? - Z nim porozmawiam później... możesz mi jakoś wytłumaczyć, to ? - wskazałem na pieniądze i jej ubranie.
- Ja... ja musiałam. - zaczęła płakać. Świetnie. - Nie miałam, żadnych pieniędzy, a za coś przecież musiałam żyć tak ? Chciałam pracować gdziekolwiek... restauracja, biblioteka, cokolwiek. Poprosiłam Mike'a, żeby pomógł mi coś znaleźć... on zaproponował mi to...
- Co ? On ci to zaproponował ?! Żartujesz, prawda ?
- Nie, nie żartuje ! Przez pierwszy rok byłam na Ciebie strasznie zła. Nie dość, że swój pierwszy raz przeżyłam z jakimś obcym facetem to jeszcze musiałam to wszystko robić prawie codziennie. Ale w końcu do tego przywykłam. Nie robiło to na mnie jakiegoś większego wrażenia, praca i tyle.
- Miałaś prawo być na mnie zła i w sumie nadal masz.- Zastanawiałem się co dalej powiedzieć, w głowie miałem tyle myśli, że nie byłem w stanie powiedzieć jakiegoś sensownego zdania. Po dłuższej chwili oznajmiłem stanowczo. - Kończysz z tym.
- Ale...
- Cholera, kończysz z tym i już.
- Tak ? Z czego będziemy żyć ? Chyba nie zamierzasz się znowu bić...
- Ja... sam jeszcze nie wiem. Mam jeszcze trochę oszczędności. Daj mi czas to coś wymyślę. Tylko błagam skończ z tym bo... - przerwał mi telefon. Ale ona nie zamierzała odebrać.- Dlaczego nie odbierzesz ?
- Bo kazałeś mi z tym skończyć.
- Och... rozumiem. Dobra przebież się w coś... normalnego. Ja jadę na chwilę do Mike'a a jak wrócę pomogę ci tu posprzątać, okej ?
- Okej... tylko nie rób nic głupiego, proszę. - W jej głosie było coś, co sprawiało, że miałem ochotę się rozpłakać. Boi się, że znowu to zrobię. Widzi we mnie mordercę.
- Jasne...
- Obiecujesz ?
- Obiecuje... - powiedziałem i udałem się do drzwi. Wyszedłem na chodnik i nie miałem pojęcia, gdzie mam iść. Dalej mieszka tam gdzie mieszkał ? Jest w domu ? Nie mogę tak bezczynnie stać i się zastanawiać. Pójdę do niego, będzie to będzie, nie to i tak go znajdę.
Ruszyłem w kierunku jego domu. Nie miałem ochoty na jazdę samochodem, bo byłem zbyt wkurwiony. Co ten dupek sobie myślał mówiąc mojej siostrze takie rzeczy ? Chyba liczył się z tym, że w końcu i tak wyjdę na wolność. Kazałem mu powiedzieć Lottie i Vanessie ile lat to potrwa. Myślałem, że jest moim przyjacielem, a okazał się być zwykłym dupkiem. Od jego domu dzieli mnie już tylko kilkanaście kroków. Nagle z furtki wychodzi on i jakaś dziewczyna. Cholera, przecież to Vanessa. On łapie ją w tali i zaczyna całować. Moje nerwy w tym momencie nie wytrzymują.Chcę do niego podbiec i zrobić to samo co zrobiłem z Ollym... ale nie mogę. Obiecałem Lottie, że nie zrobię nic głupiego. Przyspieszam trochę i już prawie jestem przy nich. Kiedy Vanessa mnie zauważa jej twarz przybiera kolor dosłownie biały.
- Devils ty dupku !
- Louis... miło Cię znowu widzieć - Na jego twarzy można było dostrzec coś w rodzaju uśmiechu.
- Uciekłeś z więzienia ?! - Vanessa była przerażona.
- Co ? Znikąd nie uciekłem ! Odsiedziałem swoje sześć lat i wróciłem !
- Jakie sześć lat ? Mike mówił...
- Tak, tak wiem. Dożywocie. Gówno nie dożywocie.
- Mike ! Możesz mi to jakoś logicznie wytłumaczyć. - dodała z naciskiem na słowo logicznie.
- Jak się teraz czujesz Tomlinson, co ?
- A jak mam się czuć ?! Kazałeś mojej siostrze być jebaną dziwką, powiedziałeś wszystkim, że dostałem dożywocie i w dodatku przydupiłeś się do mojej dziewczyny ! Nie no, czuję się po prostu fenomenalnie !
- Co ? Twoja siostra...- Vanessa była w totalnym szoku.
- Nic nie mów. - przerwałem jej.
- Louis nie ma powodu się denerwować. Ja tylko odwdzięczyłem Ci się za to co ty zrobiłeś mi około siedem lat temu.
- O czym ty mówisz ?
Co ? Co ja mu niby takiego zrobiłem ?
- Zaraz ci wszystko wyjaśnię.
niedziela, 27 września 2015
sobota, 26 września 2015
Rozdział I
Minęło sześć lat. Sześć lat siedzenia za kratkami. Sześć lat bez kontaktu z kimkolwiek. Wszyscy mięli mnie w dupie. Dosłownie wszyscy. Moja dziewczyna, mój przyjaciel, nawet moja siostra. Nikt nie utrzymywał ze mną kontaktu, nikt mnie nie odwiedzał i nikt nie dzwonił.
Dziś wychodzę na wolność. I szczerze ? Nie mam pojęcia co ze sobą zrobię. Pieprzony Olly. Wszystko zniszczył. Jestem w stu procentach pewny, że zrobił to, aby mnie sprowokować, potem pozwać... Cóż, co do więzienia to mu się udało, ale nie miał z tego żadnej satysfakcji i w sumie już nigdy nie będzie jej miał z niczego.
- Ej, Tomlinson ! Zaczekaj !
Nie wierzę, czego ten dupek chce.
- Czego ? Spieszy mi się, jakbyś nie zauważył za 5 minut zaczynamy walkę. - powiedziałem jak najostrzej mogłem, żeby zrozumiał, że nie mam ochoty na rozmowy z nim.
- Dlaczego to robisz ?
- Co robię ? - Zaczyna mnie irytować, choć to jego drugie zdanie.
- Te wszystkie walki... po co Ci to ?
- Po pierwsze, równie dobrze mogę zapytać o to Ciebie... a po drugie, nie twój pieprzony interes. - Podniósł mi ciśnienie, niech już się lepiej nie odzywa.
- Pf... ćpun.
Co ?
- Co proszę ? -podszedłem do niego bliżej.
- To co słyszysz. Dobrze wiem, że bierzesz. Współczuje twojej siostrze... pewnie ledwo daje radę. Szkoła, utrzymanie nie tylko siebie, ale i ciebie...
- Gówno o mnie wiesz okej ?! To prawda, że coś tam biorę od czasu do czasu, tak jak wszyscy tutaj- zacząłem pokazywać na tłum, który czekał na walkę.- Ale nie jestem ćpunem ! Odszczekaj to, albo...
- Albo co ?
Miałem dość, rzuciłem się na niego natychmiast. Mój gniew rósł a każdy cios stawał się co raz silniejszy. Złapałem, go za koszulkę i zacząłem krzyczeć w twarz.
- Chcesz wiedzieć dlaczego to robię ? Proszę bardzo ! Moi rodzice nie żyją, bo alkohol ich wykończył, zostałem sam z siostrą i muszę nas utrzymywać ! Musze płacić za jej szkołę, muszę opłacać wszystkie rachunki i muszę dbać o to, żeby miała co jeść !
Moja furia przejęła nade mną kontrolę. Nie mogłem przestać. Zbiegli się ludzie, którzy próbowali mnie od niego odciągnąć. Nie słyszałem nic. Dosłownie nic. Pierwszy dźwięk jaki dotarł do mojego ucha to dźwięk radiowozu i karetki, która przyjechała na sygnale. Zabrali mnie. Kiedy odjeżdżałem, ostatnie co zobaczyłem to ciało, które wkładają do czarnego worka.
Teraz stoję tu, przed bramą, która ma mi dać wolność. Powoli się otwiera, a ja przekraczam jej próg. Ostatni raz patrzę na miejsce, w którym straciłem sześć lat swojego życia.
Dzwonię po taksówkę, i jadę pod dom. Mam nadzieję, że Lottie tam będzie. Chociaż z drugiej strony wolałbym zostać sam. Daję taksówkarzowi pieniądze, które mu się należą i idę pod dom. Coś w nim się zmieniło... nie jest taki jak kiedyś, kolorowy i pełny kwiatów, które sadziła Lottie i opiekowała się nimi jak dziećmi. W ogrodzie widać tylko kawałki suchej ziemi, oraz oczko wodne zarośnięte glonami.
Kurwa, co jest ?
Podchodzę do drzwi i ciągnę za klamkę. Zamknięte. Wyciągam klucz i wkładam do zamka, przekręcam i otwieram. W domu panuje okropny bałagan.Cholera. Wchodzę na górę i słyszę jakieś jęki... Nie wierzę. Nie mam zamiaru tam wchodzić, zaczekam tu sobie.
Mija całkiem sporo czasu zanim drzwi się otworzą. Wychodzi z nich wysoki mężczyzna, nie wygląda dobrze... jak jakiś żul. Odchodzi i nic nie mówi, Zaraz po tym w drzwiach staje Lottie w bardzo wyzywającym stroju i pieniędzmi w ręku. Kiedy mnie widzi wszystko wypada jej z rąk. Oczy są przerażone i zaskoczone.
Co tu się do cholery jasnej dzieje ?
Prolog
Louis Tomlinson - mężczyzna, którego znają praktycznie wszyscy, znany przede wszystkim z nielegalnych walk ulicznych. W jedną noc jego życie obróciło się o sto osiemdziesiąt stopni. Walka, na którą czekał tak długo okazała się być najgorszą i być może ostatnią walką jaką kiedykolwiek mógł podjąć. Olly, czyli mężczyzna z którym miał walczyć powiedział coś, co sprawiło, że w Louisie coś pękło. Co takiego zrobił, że skończył w więzieniu ? Co powiedział mu Olly ? Jak poradzi sobie po wyjściu na wolność... jak teraz będą postrzegać go ludzie ?
Subskrybuj:
Posty (Atom)




